Szef cię wzywa! – usłyszałam tuż za moimi plecami. Drgnęłam, podniosłam głowę i zobaczyłam nad sobą wredną gębę kadrowej. Ton jej głosu brzmiał przyjaźnie, ale w świńskich oczkach czaiło się coś dwuznacznego, jakby zazdrość pomieszana z pogardą – Już idę – mruknęłam i z udaną niechęcią podniosłam się z krzesła. Po drodze zdążyłam poprawić makijaż i nadać włosom odpowiednią puszystość. Sekretarka obdarowała mnie na dzień dobry znaczącym uśmiechem i wskazała drzwi do gabinetu prezesa. Zanim weszłam, wzięłam głęboki oddech i odruchowo wygładziłam lekko pogniecioną spódnicę. Szef powitał mnie wyniosłym skinieniem głowy i kazał usiąść na jednym z dwóch foteli, po czym wcisnął na telefonie odpowiedni guzik i poprosił asystentkę, żeby mu nie przeszkadzać. – Przez pół godziny nie ma mnie dla nikogo – dodał z naciskiem. Wyglądał, jak zawsze, szalenie przystojnie. Było z niego prawdziwe „ciacho”. Nie poczęstował mnie ani kawą, ani herbatą. Chciał poznać przyczynę słabych wyników finansowych za ostatni miesiąc. W czasie, gdy tłumaczyłam mu, że spadły obroty, że kontrahenci zalegają z płatnościami itd., itp., jego wzrok zaczął wędrować po moim ciele. Najpierw dokładnie obejrzał nogi, potem skoncentrował się na biuście. Jego zachowanie było co najmniej niestosownie, dlatego na moment straciłam wątek. – Proszę kontynuować – nakazał, podniósł się z fotela, obszedł biurko i oparł się o nie tyłkiem. – To wszystko – powiedziałam i też wstałam, bo poczułam się nieswojo. – Tak? – zdziwił się ironicznie. – A mnie się tak nie wydaje. Po tym stwierdzeniu niespodziewanie wyciągnął rękę i położył ją na moim cycku. Drugą złapał mnie za pośladek i przyciągnął biodra do swoich bioder. – Co pan wyprawia, panie prezesie? – spytałam zaskoczonym tonem i szarpnęłam się do tyłu. – Zdejmij majtki. Chcę zobaczyć twoją cipę – odparł. Zbaraniałam. Zawsze miałam go za dżentelmena. Nie sądziłam, że może być zdolny do takich rzeczy. – Proszę mnie puścić, bo zacznę krzyczeć – zagroziłam. – Nie zaczniesz, bo chcesz, żebym cię przeleciał. – Bydlę – rzuciłam mu z pogardą w twarz. – Ogoniaste bydlę – dodał i wsadził mi rękę między nogi, a kiedy otworzyłam usta do krzyku, zamknął je brutalnym pocałunkiem. Walczyłam, próbowałam się wyrwać, ugryzłam go w język, ale byłam w tym starciu bez szans. Prezes wcisnął mi dłoń pod spódnicę, gwałtownym ruchem zerwał stringi i zaatakował palcem ściśniętą szparkę. Nie stawiała oporu. Wszedł jak w masło i zaczął ją pocierać. – Podnieca cię to. Jesteś mokra i chętna – wydyszał do moich zębów. Przestałam się bronić. Dalszy opór nie miał sensu. Miał rację, byłam wilgotna, a jego mało wyszukane pieszczoty sprawiały mi coraz większą przyjemność. Wyczuł, że skapitulowałam i wbił się we mnie jeszcze głębiej. Miał w tych sprawach doświadczenie. Wymasował mi pochwę lepiej niż wibrator, a potem wypuścił z objęć, podszedł do drzwi i przekręcił w zamku klucz. – A teraz pokażesz mi cipę? – spytał z uśmiechem. Rumieniąc się ze wstydu, uniosłam spódnicę do góry. Na widok złotej kępki włosów łonowych i mokrych różowości pokiwał z uznaniem głową i zaczął rozpinać rozporek. Kazał mi usiąść na skraju biurka i szeroko rozłożyć nogi. Zimny blat mebla zmroził na moment rozpalone okolice szparki. Przebiegło mi przez głowę, że ta ginekologiczna pozycja nie dodaje sytuacji romantyzmu, ale co tam… Szef wyjął na wierzch członka i kilkakrotnie ścisnął go dłonią. Długi i gruby organ zrobił się jeszcze większy. Poczułam na karku dreszcz podniecenia i obawę, czy aby na pewno się we mnie zmieści. Wtedy podszedł bliżej i pobawił się chwilę moimi piersiami. Całował je przez bluzkę i łapał zębami wymykające się sutki. Jego twardy penis pocierał rozwarte wargi i kłuł główką pęczniejącą kobiecość. Wreszcie wsunął ręce pod moją pupę, uniósł ją i zaczął wpychać swoją wielką pałę w moją ciasną, jak u dziewicy, szparkę. Szło opornie. Zrób coś, pomóż mu poprosił. Zwilżyłam śliną wskazujący palec i zaczęłam pieścić łechtaczkę. Szef gapił się na to jak na jakieś czary, bo zrobiła się duża jak pestka śliwki. Po minucie lub dwóch szparka sama wchłonęła jego penisa, a wtedy odetchnął, przycisnął mnie do biurka przystojnym ciałem i zaczął bzykać. Mocne, głębokie pchnięcia pieczętował ognistymi pocałunkami. Jego język zmuszał mój język do namiętna bitwy, a nacierające na łono podbrzusze rozkosznie drażniło łęchatczkę. W pewnej chwili poczułam, że moja cipka płonie. Rozpychający się w środku penis doprowadził ją do stanu wrzenia, a spływające po udach soki parzyły mi skórę. Jednocześnie ogarnęła mnie nieziemska przyjemność, która narastała i narastała, aż stała się nie do zniesienia. – Zaraz dojdę – jęknęłam. – Ani mi się waż! – wysyczał szef i wyjął członka ze szparki, po czym wstał i kazał mi wypiąć tyłek. Nieprzytomna z rozkoszy przekręciłam się na brzuch. Chciałam, by znów mi włożył. Płonęłam podczas tego sexu z pożądania. – Skończysz, kiedy ci pozwolę – warknął złym głosem i dał mi siarczystego klapsa. Chwilę potem wpakował się od tyłu, w pupę. Krzyknęłam. Rozrywający ból zagłuszył całą przyjemność, na szczęście nie trwał długo, bo szef szybko się wycofał i włożył członka tam, gdzie trzeba. Pieprzył mnie w tej pozycji przez prawie kwadrans. Zdarzało się, że traciłam świadomość. Przyjemność była tak wielka, że robiło mi się ciemno przed oczami. Kiedy ruchy jego bioder zaczęły nabierać szybkości, a oddech zamienił w spazmatyczne dyszenie, poczułam zbliżający się orgazm. – Teraz – wysyczał przez zaciśnięte zęby i eksplodował. Ziemia zadrżała, a gabinet wirował przed oczami, jakbym była kompletnie pijana. Prezes poklepał mnie z czułością po pupie i wyjął członka ze szparki. Potem wytarł go chusteczką, schował i zapiął rozporek. Zlazłam z biurka i poprawiłam pomiętą garderobę. Na moich ustach czaił się błogi uśmieszek, a policzki płonęły z zadowolenia. – Zobacz, jak ja wyglądam! – powiedziałam z pretensją.- Nigdy nie byłaś piękniejsza – rzekł mi na to i wyjął z szuflady parę koronkowych majteczek, które czym prędzej na siebie wciągnęłam. – Mogę już iść? – spytałam. Szef przekręcił klucz w zamku i mocno mnie pocałował. – Możesz – odparł. – Widzimy się w domu. Zanim wróciłam na swoje stanowisko, zaszyłam się na kwadrans w toalecie. Chciałam doprowadzić się do porządku. Dla nikogo nie było tajemnicą, że pieprzę się z bossem, ale jakieś pozory przyzwoitości musiałam przecież zachować. Wiem, że nie powinnyśmy uprawiać sexu w miejscu pracy, ale czy to nasza wina, że pobraliśmy się przed tygodniem i że z powodu obowiązków zawodowych nie mogliśmy wyjechać w podróż poślubną i nacieszyć się sobą do woli?
{marzec 27, 2009} Boss
Można sprobować techniki Carezza. Jest to styl ars amandi polegający na przedłużonym, długotrwałym stosunku, w trakcie którego kobieta może przeżyć wielokrotny orgazm, a u mężczyzny długo nie dochodzi do wytrysku nasienia. Trzeba przyjąć jak najwygodniejszą pozycję, np. boczną lub taką, kiedy partnerka leży na plecach z ugiętymi nogami, a partner znajduje się bokiem do niej, pod jej udami. Członek wnika do pochwy, przez chwilę proszę się nie poruszać. Potem zaczyna się wykonywać łagodne, wolne ruchy frykcyjne. Z chwilą narastania podniecenia przerywa się wykonywanie ruchów i stan bezruchu powinien trwać tak długo, aby poziom erekcji nie uległ zmianie, a podniecenie opadło. Potem znowu ruchy frykcyjne i ponownie bezruch.
Najwłaściwiej do seksoholizmu pasuje słowo: uzależnienie, Równie niszczące jak narkotyki czy alkohol. To właśnie przymus i cierpienie są cechami, które odróżniają ludzi prowadzących bujne życie erotyczne od seksoholików. Nałogowy erotoman większość czasu przeznacza na myślenie o sexie, fantazjowanie i planowanie sytuacji seksualnych, Kiedy tylko może, poświęca się poszukiwaniu przygód, organizacją erotycznych spotkań, masturbacją i leczeniem moralnego kaca, Nie lubi się za to, co robi, ale zarazem wymyśla nieustanne powody, by robić to dalej, Wszystkich ludzi rozpatruje pod kątem seksualnym, wszystkie sytuacje i zdarzenia przynoszą mu podniecające skojarzenia. Przyjemność znajduje tylko w seksie, który stanowi doznanie euforyczne, odurzające.
Na początku rozlewa się szampana. Bąbelki były weselne – parę młodą wozi do ślubu dorabiający sobie szofer. To, że dostali się Rolls Roycem na parkiet pustej hali sportowej jeszcze szofer wytrzymał, ale kiedy para młoda zaczęła się pieprzyć na masce, wreszcie mu stanął. Najpierw więc masował biust młodej, a potem ta mu obciągnęła. W tym czasie małżonek działał dopochwowo. Była chwila przerwy, kiedy zadzwonił telefon samochodowy – to kolega szofera meldował się, że czeka na niego w drink – barze. Żeby czekanie mu się nie dłużyło wyciągnął fujarę (też miał postawną) a pani barmanka wdzięcznie mu ją zaczęła obciągać. W tym sezonie w kinach i wypożyczalniach francuskich hitem jest też obraz o międzynarodowej obsadzie „PIRATES A LABORDAGE” (Piraci do ataku!). Nagrodzony zresztą na festiwalu w Los Angeles. Występują m.in. Janinę Lindemulder (Syrena) oraz Evan Stone jako kapitan statku). Film dostał ileś tam nagród w tym za najlepsze sceny lesbijskie. Naszą uwagę zwróciła ta, w której jedna pani wsadziła do pupy zapaloną świeczkę. Gorąca gra wstępna… A abordaż? Wiadomo, że atakuje się głównie kutasem pochwy. Na ekranie staje podobno nawet kościotrupom… Z filmów akcji, będących sex – parodią znanych „normalnych” dzieł, zwraca uwagę „XCALIBUR DWA”, których gwiazdą jest super – blondyna (podobna do Dody) Caylian Curtis.
Hehehe, wiedziałam, że znajdę u Ciebie dobrą opowieść. Skąd ty bierzesz takie historie? zawsze pasjonowała mnie szeroko pojeta erotyka ale na Twoim blogu znajduję najciekawsze rzeczy. Mam nadzieję, że umówimy się kiedyś na jakąs rozmowę w cztery oczy!