Blog Julity











{Kwiecień 20, 2009}   Kuracja sexualna

Przyjaciele postanowili więc zintensyfikować sexzabiegi, co jednak nie uszło uwadze matki pacjenta. Ta wciąż nie wiedziała o tajnej kuracji syna, ale w końcu odkryła, że ktoś ją regularnie okrada. Arnold stał się pierwszym podejrzanym i jego to postanowiła skontrolować. Wróciła wcześniej niż zapowiadała, zastając u syna nie kolegę, ale masażystkę, będącą zresztą w trakcie obciągania Wojtkowi laski. Szok dla rodzicielki był tym większy, że w nagusieńkiej kobiecie rozpoznała byłą synową swojej znajomej z pracy, oficjalnie pielęgniarkę, dorabiającą – jak się okazało – uszczęśliwianiem facetów spragnionych sexu a nie tylko masaży. To na nią padło oczywiście podejrzenie kradzieży, w każdym razie matka wolała wierzyć, że okrada ją „ta zdemoralizowana kobieta”, a nie Arnold na polecenie jej syna. Starsza pani zażądała od młodszej zwrotu pieniędzy, a gdy ta nie była skora oddawać solidnie wypracowanych honorariów, sprawa trafiła do sądu. W swym zacietrzewieniu powódka trochę przesadziła, gdyż spotkawszy kiedyś masażystkę na mieście, głośno dała wyraz swojemu oburzeniu, że ta zdeprawowała jej syna, który miał być księdzem. Ponieważ padło przy tym sporo określeń powszechnie uznawanych za obelżywe, i to w obecności osób trzecich, napadnięta poczuła się zniesławiona i odwzajemniła się swojej prześladowczyni doniesieniem do prokuratury. Powstał zatem klincz niczym w powiedzeniu: „Złapał Turek Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”. Sytuacja procesowa matki Wojtka wygląda raczej nieciekawie, ale na szczęście jej syn już prawie całkowicie wrócił do zdrowia. Zła dla niej wiadomość jest też taka, że Wojtek już ostatecznie porzucił myśl o seminarium. Być może korzyść z całej afery odniesie jednak medycyna, gdyż Arnold planuje w przyszłości poświęcić się dokładniejszemu zbadaniu wpływu bodźców sexualnych na rehabilitację pacjentów z urazami kręgosłupa.



{Marzec 27, 2009}   Boss

Szef cię wzywa! – usłyszałam tuż za moimi plecami. Drgnęłam, podniosłam głowę i zobaczyłam nad sobą wredną gębę kadrowej. Ton jej głosu brzmiał przyjaźnie, ale w świńskich oczkach czaiło się coś dwuznacznego, jakby zazdrość pomieszana z pogardą – Już idę – mruknęłam i z udaną niechęcią podniosłam się z krzesła. Po drodze zdążyłam poprawić makijaż i nadać włosom odpowiednią puszystość. Sekretarka obdarowała mnie na dzień dobry znaczącym uśmiechem i wskazała drzwi do gabinetu prezesa. Zanim weszłam, wzięłam głęboki oddech i odruchowo wygładziłam lekko pogniecioną spódnicę. Szef powitał mnie wyniosłym skinieniem głowy i kazał usiąść na jednym z dwóch foteli, po czym wcisnął na telefonie odpowiedni guzik i poprosił asystentkę, żeby mu nie przeszkadzać. – Przez pół godziny nie ma mnie dla nikogo – dodał z naciskiem. Wyglądał, jak zawsze, szalenie przystojnie. Było z niego prawdziwe „ciacho”. Nie poczęstował mnie ani kawą, ani herbatą. Chciał poznać przyczynę słabych wyników finansowych za ostatni miesiąc. W czasie, gdy tłumaczyłam mu, że spadły obroty, że kontrahenci zalegają z płatnościami itd., itp., jego wzrok zaczął wędrować po moim ciele. Najpierw dokładnie obejrzał nogi, potem skoncentrował się na biuście. Jego zachowanie było co najmniej niestosownie, dlatego na moment straciłam wątek. – Proszę kontynuować – nakazał, podniósł się z fotela, obszedł biurko i oparł się o nie tyłkiem. – To wszystko – powiedziałam i też wstałam, bo poczułam się nieswojo. – Tak? – zdziwił się ironicznie. – A mnie się tak nie wydaje. Po tym stwierdzeniu niespodziewanie wyciągnął rękę i położył ją na moim cycku. Drugą złapał mnie za pośladek i przyciągnął biodra do swoich bioder. – Co pan wyprawia, panie prezesie? – spytałam zaskoczonym tonem i szarpnęłam się do tyłu. – Zdejmij majtki. Chcę zobaczyć twoją cipę – odparł. Zbaraniałam. Zawsze miałam go za dżentelmena. Nie sądziłam, że może być zdolny do takich rzeczy. – Proszę mnie puścić, bo zacznę krzyczeć – zagroziłam. – Nie zaczniesz, bo chcesz, żebym cię przeleciał. – Bydlę – rzuciłam mu z pogardą w twarz. – Ogoniaste bydlę – dodał i wsadził mi rękę między nogi, a kiedy otworzyłam usta do krzyku, zamknął je brutalnym pocałunkiem. Walczyłam, próbowałam się wyrwać, ugryzłam go w język, ale byłam w tym starciu bez szans. Prezes wcisnął mi dłoń pod spódnicę, gwałtownym ruchem zerwał stringi i zaatakował palcem ściśniętą szparkę. Nie stawiała oporu. Wszedł jak w masło i zaczął ją pocierać. – Podnieca cię to. Jesteś mokra i chętna – wydyszał do moich zębów. Przestałam się bronić. Dalszy opór nie miał sensu. Miał rację, byłam wilgotna, a jego mało wyszukane pieszczoty sprawiały mi coraz większą przyjemność. Wyczuł, że skapitulowałam i wbił się we mnie jeszcze głębiej. Miał w tych sprawach doświadczenie. Wymasował mi pochwę lepiej niż wibrator, a potem wypuścił z objęć, podszedł do drzwi i przekręcił w zamku klucz. – A teraz pokażesz mi cipę? – spytał z uśmiechem. Rumieniąc się ze wstydu, uniosłam spódnicę do góry. Na widok złotej kępki włosów łonowych i mokrych różowości pokiwał z uznaniem głową i zaczął rozpinać rozporek. Kazał mi usiąść na skraju biurka i szeroko rozłożyć nogi. Zimny blat mebla zmroził na moment rozpalone okolice szparki. Przebiegło mi przez głowę, że ta ginekologiczna pozycja nie dodaje sytuacji romantyzmu, ale co tam… Szef wyjął na wierzch członka i kilkakrotnie ścisnął go dłonią. Długi i gruby organ zrobił się jeszcze większy. Poczułam na karku dreszcz podniecenia i obawę, czy aby na pewno się we mnie zmieści. Wtedy podszedł bliżej i pobawił się chwilę moimi piersiami. Całował je przez bluzkę i łapał zębami wymykające się sutki. Jego twardy penis pocierał rozwarte wargi i kłuł główką pęczniejącą kobiecość. Wreszcie wsunął ręce pod moją pupę, uniósł ją i zaczął wpychać swoją wielką pałę w moją ciasną, jak u dziewicy, szparkę. Szło opornie. Zrób coś, pomóż mu poprosił. Zwilżyłam śliną wskazujący palec i zaczęłam pieścić łechtaczkę. Szef gapił się na to jak na jakieś czary, bo zrobiła się duża jak pestka śliwki. Po minucie lub dwóch szparka sama wchłonęła jego penisa, a wtedy odetchnął, przycisnął mnie do biurka przystojnym ciałem i zaczął bzykać. Mocne, głębokie pchnięcia pieczętował ognistymi pocałunkami. Jego język zmuszał mój język do namiętna bitwy, a nacierające na łono podbrzusze rozkosznie drażniło łęchatczkę. W pewnej chwili poczułam, że moja cipka płonie. Rozpychający się w środku penis doprowadził ją do stanu wrzenia, a spływające po udach soki parzyły mi skórę. Jednocześnie ogarnęła mnie nieziemska przyjemność, która narastała i narastała, aż stała się nie do zniesienia. – Zaraz dojdę – jęknęłam. – Ani mi się waż! – wysyczał szef i wyjął członka ze szparki, po czym wstał i kazał mi wypiąć tyłek. Nieprzytomna z rozkoszy przekręciłam się na brzuch. Chciałam, by znów mi włożył. Płonęłam podczas tego sexu z pożądania. – Skończysz, kiedy ci pozwolę – warknął złym głosem i dał mi siarczystego klapsa. Chwilę potem wpakował się od tyłu, w pupę. Krzyknęłam. Rozrywający ból zagłuszył całą przyjemność, na szczęście nie trwał długo, bo szef szybko się wycofał i włożył członka tam, gdzie trzeba. Pieprzył mnie w tej pozycji przez prawie kwadrans. Zdarzało się, że traciłam świadomość. Przyjemność była tak wielka, że robiło mi się ciemno przed oczami. Kiedy ruchy jego bioder zaczęły nabierać szybkości, a oddech zamienił w spazmatyczne dyszenie, poczułam zbliżający się orgazm. – Teraz – wysyczał przez zaciśnięte zęby i eksplodował. Ziemia zadrżała, a gabinet wirował przed oczami, jakbym była kompletnie pijana. Prezes poklepał mnie z czułością po pupie i wyjął członka ze szparki. Potem wytarł go chusteczką, schował i zapiął rozporek. Zlazłam z biurka i poprawiłam pomiętą garderobę. Na moich ustach czaił się błogi uśmieszek, a policzki płonęły z zadowolenia. – Zobacz, jak ja wyglądam! – powiedziałam z pretensją.- Nigdy nie byłaś piękniejsza – rzekł mi na to i wyjął z szuflady parę koronkowych majteczek, które czym prędzej na siebie wciągnęłam. – Mogę już iść? – spytałam. Szef przekręcił klucz w zamku i mocno mnie pocałował. – Możesz – odparł. – Widzimy się w domu. Zanim wróciłam na swoje stanowisko, zaszyłam się na kwadrans w toalecie. Chciałam doprowadzić się do porządku. Dla nikogo nie było tajemnicą, że pieprzę się z bossem, ale jakieś pozory przyzwoitości musiałam przecież zachować. Wiem, że nie powinnyśmy uprawiać sexu w miejscu pracy, ale czy to nasza wina, że pobraliśmy się przed tygodniem i że z powodu obowiązków zawodowych nie mogliśmy wyjechać w podróż poślubną i nacieszyć się sobą do woli?



{Marzec 26, 2009}   Klaps

Jesteśmy długoletnim małżeństwem, ale czas nie zabił w nas miłości. Może nie raz brakowało mi jakiegoś pieprzu w sexie, nigdy jednak nie narzekałam na brak namiętności ze strony męża. Nie jesteśmy pruderyjni, w nocnej szafce przechowujemy erotyczne gadżety, które podnoszą temperaturę w związku. Najbardziej lubię sztucznego penisa, którym mąż doprowadza mnie do rozkoszy, kiedy zdarzy mu się spuścić za wcześnie. Lubi, kiedy klęczę wypięta, a on ładuje mi w cipkę rozgrzanego sztucznego członka i patrzy, jak znika we mnie cały. Pewnej nocy, właśnie w czasie takiej gorącej chwili, pomyślałam, że to musi sprawiać mu przyjemność. A gdyby tak… Ta myśl wróciła, kiedy oglądaliśmy pornosa. Może gdybyśmy nie byli po kilku drinkach, nie zdecydowałabym się, ale wypity alkohol miło szumiał w głowie, miałam ochotę na ostre rżnięcie. Arek sunął gorącym językiem wzdłuż mojego kręgosłupa, żeby zatrzymać się tuż przy rowku. Pieścił rękami moje pośladki, a ja wpatrywałam się w ekran, na którym kobieta wymierzała klapsy swojemu kochankowi. Wywinęłam się z jego objęć i kazałam położyć się na łóżku. Wskoczyłam na niego i szybko, zanim zdążył zaprotestować, przywiązałam go za nadgarstki do ramy łóżka. Leżał na brzuchu, z twarzą w poduszce. Myślałam, że zacznie protestować, ale milczał, oczekując na dalszy rozwój zdarzeń. Umięśnione plecy i twarde pośladki w połączeniu z jego bezradnością wzruszyły mnie i dały poczucie siły zarazem. Wyszłam z sypialni. Kiedy wróciłam ubrana w czarny gorset, koronkowe stringi i pończochy, zobaczyłam, że stara się sprawić sobie rozkosz w jedyny możliwy w tej sytuacji sposób – ruszał biodrami, a jego nabrzmiały penis tarł o pościel. Niewiele myśląc, zdzieliłam go otwartą dłonią w wypięty pośladek. Znieruchomiał, jakby czekał na jeszcze jednego klapsa. Pogładziłam jego tyłek i wymierzyłam drugi cios. Tym razem uderzyłam z całej siły. Arek jęknął cicho, a na skórze pojawił się różowy ślad. Podnieciło mnie to. Dotknęłam gorącego pośladka i ścisnęłam, a on rozłożył szerzej nogi. Przed oczami stanęła mi podobna sytuacja – klęczę wypięta, a on pakuje mi fiuta po same jaja. Pomacałam jego worek. Jak zwykle w chwilach podniecenia, stwardniał i pojawiła się na nim gęsia skórka. Ścisnęłam lekko i pociągnęłam w dół, drugą ręką masując fiuta. Jego podniecenie rosło. Klepnęłam znów wypięty tyłek. Arek uniósł pośladki w oczekiwaniu na cios i zażądał, żebym zrobiła to mocniej. Klęknęłam między jego nogami, rozszerzając je coraz bardziej. Klepnęłam wypięty tyłek i poczułam jego dreszcz. Mnie też przeszły ciarki. Świadomość jego bezradności działała jak afrodyzjak. Na pośladku odbił się czerwony ślad mojej dłoni. Ręka piekła mnie od wymierzania klapsów, a on błagał o jeszcze. Zeszłam z łóżka i powoli wyciągałam pasek ze szlufek spodni. Śledził wzrokiem każdy mój ruch. Błaganie w jego oczach wzmogło moje podniecenie. Przysunęłam do łóżka krzesło, wzięłam do ręki wibrator, odsunęłam na bok stringi. Cipka domagała się sztywnego kutasa. Trzymając w jednej ręce skórzany pasek, drugą nakierowałam sztucznego członka między gorące wargi, oparłam jego nasadę o siedzenie krzesła i nabiłam się na niego. Ruszałam biodrami, powoli zagłębiając członek w cipce. Arek nie odrywał wzroku od mojej kobiecości. Zamachnęłam się i pasek uderzył w jego wypięty tyłek. Jęknął i znów zaczął trzeć kutasem o pościel. Purpurowy członek z odkrytą główką domagał się pieszczot, cipka płonęła. Arek usiłował uwolnić ręce z więzów, a ja ujeżdżałam fallusa, jakby był prawdziwy. Słyszałam ciężki oddech Arka, widziałam jego podniecenie. Moja rozkosz zbliżała się wielkimi krokami. Smagałam paskiem jego ciało, nie zważając, gdzie padnie cios, a on wił się na łóżku, starając się, żeby kolejne razy sięgnęły wyprężonego kutasa. Orgazm wstrząsnął mną, kiedy fallus dobił do dna cipki, a pasek kilka razy uderzył prosto w kutasa. Zamarłam na moment. W sypialni pachniało sexem. Jęki męża zamieniły się w błagania o uwolnienie. Nie zamierzałam tego zrobić. Chciałam wykorzystać moją władzę. Mokry wibrator z plaśnięciem opuścił nabrzmiałą cipkę. Podetknęłam mu go pod nos, żeby poczuł mój zapach. Wąchał go z lubością, miotając się po łóżku, na ile pozwalały mu ograniczone ruchy. Zbliżyłam mokrą cipkę do jego twarzy i kazałam mu lizać. Drżał z podniecenia i bólu. Jego plecy i pośladki były pokryte czerwonymi pręgami. Obrócił się na bok, na ile mógł, i lizał mnie jak najlepsze lody. Sięgnęłam ręką do kutasa. Położyłam na nim pasek. Twarda skóra ocierała o delikatną skórę kochanka. Przesuwałam ręką w górę i w dół, onanizując go paskiem, jednocześnie wpychałam mu do ust całą cipkę. Czułam, jakbym zapanowała nad całym męskim rodem. Jego rozkosz zależała tylko od mojej zachcianki. Twarz miał lśniącą od moich soków, w przerwach między liźnięciami łapał szybki oddech. Ścisnęłam dłonią jego członek. Arek syknął, ta pieszczota sprawiła mu więcej bólu niż rozkoszy. Szarpnął się po raz kolejny, chcąc uwolnić ręce, ciągle jeszcze jednak leżał w rozkroku, jakby czekając na większe upokorzenie. Usta miał pełne mojej cipki, szorował zębami po różowych wargach, aż złapał jedną z nich i ugryzł. Ból był większy niż się spodziewałam. Ogarnęła mnie wściekłość, oderwałam się od jego ust, stanęłam nad nim i wyzwałam od najgorszych. Chwyciłam sztuczny członek, kazałam mu podkurczyć nogi i zaszłam go od tyłu. Klęczał z twarzą w poduszce, owłosione pośladki rozwarły się nieco i otworzyły drogę do kakaowego oczka. Przytknęłam fiuta do jego dziury, wykonując okrężne ruchy. – Tylko spróbuj – wysyczał. – Ty suko, tylko spróbuj… Spróbowałam. Czubek wszedł gładko. Arek jęknął, a jego kutas drżał w podnieceniu. Zapragnęłam zerżnąć go, jakbym była mężczyzną. Nie czułam niechęci czy obrzydzenia. Widok fallusa przy jego odbycie potęgował moje podniecenie. Poruszałam nim, wchodził z trudem. Arek wydał gardłowy jęk, ja oszalałam. Przyspieszyłam ruchy, gwałcąc jego odbyt, on wyzywał mnie od suk i szarpał tak, że przestraszyłam się trochę, co będzie, kiedy się uwolni. Jego członek nabrzmiał ogromnie. Chwyciłam go ustami, nie przerywając penetracji odbytu. Pocierałam zębami fallusa, moja ręka mechanicznie dręczyła jego tyłek. Arek zawył i moje usta wypełnił gejzer gorącej spermy. Wyplułam ją na wysunięty do połowy wibrator i zapakowałam po raz ostatni. Arek znieruchomiał i zacisnął pośladki. Kiedy go rozwiązywałam, leżał bez ruchu. Drżały mi ręce, więzy nie chciały puścić. Świadomość, że zgwałciłam mojego męża, budziła poczucie winy z jednej strony, z drugiej czułam ogromną satysfakcję. Arek podniósł się. Był cały wilgotny od potu. Przytulił się do mnie i wyszeptał mi w ucho: – Dziękuję. Nigdy po sexie nie czułam takiej satysfakcji. Przekroczyłam tabu, teraz na równych prawach mogliśmy zadowalać się nawzajem. Zniknęły resztki wstydu czy zakłamania. Rozdziewiczyłam mojego męża. Byłam z siebie dumna.



{Marzec 24, 2009}   Lekcje gry na setce drutów…

Na widok Kaliny każdemu facetowi staje od razu! Tylko Henrykowi nie… Dziewczyna musiała więc porządnie się koło niego zakręcić, by zagrać na jego kutasie! Małżeństwo jej nie interesuje. Sexowna 22-latka lubi wolne związki, w których ona i jej partner po numerku ruszają każde w swoją stronę. Dotychczas wszystko działo się według jednego schematu: laska czekała, aż ktoś zacznie się do niej dowalać, a gdy się jej spodobał, brała go na chatę. Przy jej wyglądzie nie miała problemu z poderwaniem faceta. Duże cycki, długie nogi, sterczący tyłek – na taki widok mężczyznom robi się ciasno w rozporkach. – I to właśnie ja musiałam się zakochać w takim nieruchawym typie! – kręci z niedowierzaniem głową Kalina. – Pierwszy raz zobaczyłam go w supermarkecie na stoisku z serami. Spodobała mi się jego kanciasta szczęka i silne ramiona. Był bardzo męski. Ale on nie zwrócił na mnie uwagi. Posłałam mu uśmiech – zero reakcji. Normalnie się załamałam! Coś takiego jeszcze nigdy mi się nie przytrafiło! Następnego dnia znów go spotkałam. Próbowałam go wciągnąć w rozmowę. Bezskutecznie. Odpowiadał co prawda grzecznie, ale po prostu mnie zbył. Na szczęście zauważyła to kasjerka i powiedziała: – To dopiero twardy orzech do zgryzienia, co? Nic dziwnego, jest jakimś tam artystą i chyba daje lekcje muzyki. Znam go. W zwykły sposób go nie poderwiesz… Poszłam więc za nim. Przy domofonie znalazłam informację: „Nauka gry na harfie”. Podany był też numer telefonu. Czegoś bardziej nudnego nie mogłabym sobie chyba wyobrazić! Ale cholernie się na niego napaliłam. Zapisałam się na lekcje i dwa razy w tygodniu Henryk uczył mnie grać na tych drutach. Pokazywał mi, jak szarpać struny. W jego obecności ciekło mi z majtek. Później musiałam sama się zadowalać. Na piątej lekcji zaatakowałam: miniówka, buty na obcasach, pończochy, czarne majtki i niedopięta bluzka. Facet zaczął się lekko denerwować. Spocił się, nie mógł się skoncentrować. Teraz miałam go w garści. Wstałam i przytuliłam się do niego. Wtedy już mu stał. I to jak! Pocałowałam go i złapałam przez spodnie za kutasa. Henryk bronił się, ale ja wiedziałam, jak pokonać jego opór. Kucnęłam przed nim, wyciągnęłam z rozporka fiuta rozmiaru XL i z trudem wpakowałam go sobie do ust. Ssałam go, lizałam i po chwili poczułam pierwsze kropelki na języku. Cipkę miałam już całkowicie mokrą… Posadziłam nauczyciela muzyki na stołku, odsunęłam majtki z pipy i nasadziłam się na jego sterczącego gnata. Główka penisa rozsunęła klejące się od soku wargi sromowe i wniknęła do środka, stopniowo docierając aż do samego dna. Na zewnątrz zostały same jaja. Potem zaczęłam się nad nim poruszać. W ten sposób zatkał moją cieknącą dziurkę. Teraz „lodowaty” Henryk topniał coraz bardziej. Po tym, jak z niego zeszłam, zapakował mi na stojąco od tyłu. Podczas sexu prawie zabrakło mi powietrza w płucach. Po kolejnym numerku na podłodze, wziął mnie jeszcze raz na krześle. Wsadził mi członek od przodu, zakładając sobie moje nogi na ramiona. Tuż przed wytryskiem wyjął mokrego kutasa i wystrzelił mi na cycki. Potem jeszcze mnie nawet wylizał!



{Marzec 11, 2009}   Gra wstępna

Dla mnie te wszystkie pieszczoty przed sexem to, szczerze mówiąc, nuda. Owszem, jest przyjemnie, ale prawdziwą rozkosz czuję tylko w czasie penetracji. Wiem jednak, że jest potrzeba gry wstępnej, bo inaczej nie ma szans, żeby kochanka zrobiła się wilgotna. A bez tego, wiadomo… No i zauważyłam, że jak tylko krócej mój chłopak mnie pieści, to trudniej mi osiągnąć orgazm, albo i wcale go nie mam.



itd.